Zgodnie z planem, który zakłada odwiedzenie wszystkich nadmorskich miejscowości - w tym roku dłuższy urlop zaplanowaliśmy w Darłówku.

Darłówko - rozsuwany most i inne atrakcje. Fotorelacja

By | 22:45 Napisz komentarz
Zgodnie z planem, który zakłada odwiedzenie wszystkich nadmorskich miejscowości - w tym roku dłuższy urlop zaplanowaliśmy w Darłówku.


Darłówko to część miasta Darłowo - o nim w kolejnym wycieczkowym wpisie. Darłówko to mała miejscowość podzielona przez rzekę Wieprzę na dwie części: wschodnią i zachodnią. My zatrzymaliśmy się po stronie wschodniej - jest to zdecydowanie spokojniejsza część miasteczka, ale ma też odgrodzoną od morza plażę. Coś, co wydawało się świetną opcją - bo dzieci nie wejdą za głęboko, okazało się bardzo kiepskie. Morze jest tutaj wyjątkowo płytkie. Momentami tak odpływało, że można było podejść do kamieni w butach..


Ten falochron z kamieni to duży minus wschodniej części miasteczka i jeżeli macie w planie wejść do wody bardziej niż do kostek (w porywach do kolan gdy się trafiło na dziurę), to lepiej szukajcie noclegu po zachodniej stronie.


Główną atrakcją Darłówka jest zdecydowanie rozsuwany most.



Tuż przy moście jest przystanek tramwaju wodnego. Można nim popłynąć do Darłowa, co też uczyniliśmy. W jedną stronę wodnym tramwajem, a w drugą wielkim, piętrowym czerwonym autobusem z Minionkiem na pokładzie. Dzieciakom podobały się obie atrakcje.


Darłówko jako miasteczko z portem, ma również statki wycieczkowe. Rejs trwa kilkadziesiąt minut - oczywiście dziewczyny koniecznie chciały płynąć, a Oli i kuzynka zasnęły od tego bujania :) Ogólne wrażenia po rejsie pozytywne. Nie jest to atrakcja którą zaliczałoby się co roku, ale raz kiedyś - czemu nie.





Oli w obiektywie Martynki:


W Darłówku jest park wodny, ale nie było okazji tam się udać. Jest też wesołe miasteczko, choć nie mam pojęcia czy to atrakcja która stoi tutaj w każde wakacje, czy tylko my mieliśmy to szczęście na nie trafić.


Przy ładnej, bezwietrznej pogodzie warto wybrać się na spacer na falochrony - zarówno z jednej, jak i z drugiej strony. Choć falochron przy wschodniej części miasta jest zdecydowanie przyjaźniejszy. Ten w zachodniej nie jest w żaden sposób odgrodzony od wody i podchodząc do jednego z jego boków, można wpaść. Mnie takie wąskie miejsca z dostępem do głębokiej wody przy jednej stronie, po prostu przerażają ;)






Wybraliśmy się również na wycieczkę po bunkrach. Bunkry te zostały wybudowane na wydmach przez Niemców w czasach II wojny światowej. W skład, że tak powiem, bunkrów tych wchodziły cztery działa przeciwlotnicze, a także bunkry mieszkalne i pomieszczenia techniczne. Większość z nich jest pusta, ale w części zachowały się elementy wyposażenia. Dla dziewczyn była to okazja do poznania historii.


W bunkrach wyznaczona jest trasa zwiedzania - najpierw jesteśmy pod ziemią, następnie wychodzimy na stanowiska po działach, chodzimy wydmami by znów zejść do bunkrów.


Bunkry to najtańsza atrakcja w Darłówku, jaką zaliczyliśmy ;) Oczywiście nie nadaje się na spacery z wózkiem. Dziewczynom podobał się taki spacer - zwłaszcza Oliwii, która przez cały czas robiła "łuuuuuuu" by straszyć innych uczestników wyprawy ;)



 Zachodnia strona Darłówka ma piękną trasę spacerową wśród wydm. Zaczyna się ona przy porcie, a kończy... Hmm nawet nie wiem, bo nie schodziliśmy z niej na końcu, tylko zawróciliśmy nią z powrotem do portu :)


Zdecydowanie warto odwiedzić Darłówko, zobaczyć most, bunkry i popłynąć wodnym tramwajem. I zjeść pyszne zapiekanki, robione na oczach zamawiającego, w knajpce Świat Zapiekanek! Mało to nadmorski przysmak, ale bardzo nam zasmakowały :)



Nowszy post Starszy post Strona główna

0 komentarze: